Strona o Braciach Kaneanach

Obraz, fot. RK

29 lipca 2020 r.

Drodzy moi! W mojej 'Szkole pro-vie' powinno Was być w stanie zainteresować prawie wszystko, ale najbardziej chciałam Wam zwrócić uwagę na dodatkowe materiały edukacyjne. To jest dla Was lektura na wakacje.

8 maja 2020 r., uroczystość św. Stanisława BM, głównego patrona Polski

Dymiony małe są Wam potrzebne. Inaczej się nie nauczycie robić dobrego wina. Mówię poważnie! Uczcie się robić prawdziwe gronowe wino. Choćby 5 litrów na rok. Żebyście mieli na prezenty pod choinkę, czy na inną okazję, np. na imieniny, dla Waszych Najbliższych. Powiedźcie o tym Kaneankom, niech też robią wino. Tu nie ma metafory! Muleanom i Muleankom nic nie mówcie o robieniu wina, bo nie trzeba.

11 marca 2020 r.

W altanie macie informację ode mnie o zagrożeniu związanym z koronawirusem.

26 lutego 2020 r.

Dziś, tj. 26 lutego, zaczynany Wielki Post 2020. Św. Margeryta Bays w czasie do święta Bożego Miłosierdzia zajmuje się innymi sprawami, więc Dzieci zostają w domu aż na tak długo.

13 i 27 listopada 2019 r.

Moje kochane małe Szczęścia! Dopóki cierpimy wszyscy dość ciężki czyściec, możecie korzystać ze strony wspólnej dla Sióstr Kaneanek i Braci Kaneanów, którą nazwałam www.altana.malarstwoity.pl Tam znajdziecie potrzebne informacje na jeszcze trudniejsze etapy Waszego duchowego życia i odrobinę ulg w cierpieniu.

31 grudnia 2019 r. i 2 stycznia 2020 r.

Błogosławiony Wincenty Kadłubku, módl się, proszę, za nami. Informacja specjalna: gdyby się tak zdarzyło, że powołanie do zgromadzenia braci kaneanów i sióstr kaneanek odczytuje ksiądz biskup, chciałam od razu powiedzieć jakie to zgromadzenie ma miejsce dla takich powołań. Pan Jezus ukryty w Najświętszym Sakramencie podarował mi herb. Miało to miejsce 1 listopada 2017 roku (muszę datę roczną jeszcze sprawdzić w kalendarzu, ale po moich przeprowadzkach nie jest to możliwe teraz). Następnie otrzymałam wyraźne natchnienie od Ducha Świętego (w czasie jakiś zamyśleń w modlitwie mojej), że byłoby dość sensowne wybudować "Dom pod Herbem" lub nawet więcej, niż jeden. "Dom pod herbem" (takim, jak zrozumiałam, że otrzymałam od Pana Jezusa) oznacza dom, w którym posługa dotyczy ratowania ludzkiego życia. Można go więc rozumieć jako barykadę obronną przed cywilizacją śmierci, a dla ratowania cywilizacji życia, lub jako umocnienie zagrożonego wału przeciwpowodziowego z tych samych powodów. Byłby to dom zamieszkania księdza biskupa, a posługa takiego domu polegać ma na posłudze dawania rekolekcji zgodnych z biegiem roku liturgicznego, ale akcentującym sens ratowania i ochrony ludzkiej godności i ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci, w klimacie "półwytrawnej" radości życia, z podpowiedziami jak na co dzień odróżniać, szanować, wspierać, ochraniać godność ludzką, a nie ulec pokusie do grzechu bałwochwalstwa w zakresie właśnie relacji międzyludzkich. Właściwie tyle. Skala (ilość rekolektantów, ilość rekolekcji, organizacja rekolekcji), miejsce, klimat, architektura itd. dowolne, czyli według osobistego rozeznania, jak Duch Święty chce, żeby było. Za jakiś czas przedstawię ten herb i jego dokładne znaczenie. Teraz może powiem tylko, że przedstawia tratwę na trzech morskich falach; tratwa jest zwieńczona krzyżem łacińskim, pod tratwą sylweta morświna z profilu. To jest oczywiście tratwa ratunkowa. Chciałam taki dom przez jakiś czas dla siebie, ponieważ myślałam, że większym dobrem będzie dla mnie zająć się tylko takim tematem, ale kiedy się okazało, że - choć w bardzo trudnych warunkach - jednak wciąż się trzymam w stanie kobiet konsekrowanych (kończę 1-szy rok junioratu w ślubach czasowych [na trzy lata] złożonych w niezatwierdzonym stanie kobiet konsekrowanych, ale za pisemną zgodą Stolicy Apostolskiej, po wypełnieniu zadanego przez Stolicę Apostolską warunku), okazało się, że mogę oddać ten pomysł, ale tylko w takich sytuacjach powołaniowych, czyli właśnie moim duchowym Dzieciom, jeśliby się okazało, że żyją w aż tak niezwykłych duchowych okolicznościach. Proszę o listowny (listem poleconym) kontakt w tej sprawie (na stronie z adresem do korespondencji można też znaleźć informacje na mój temat), gdyby się okazało, że tak Duch Święty prowadzi, ponieważ chciałabym w odpowiedzi napisać w jaki sposób można w takiej powołaniowej sytuacji nie wybrać się do pracy na obowiązkowe w tym zgromadzeniu 5 winobrań.

31 października 2019 r.

Pierwsza pomoc w sytuacji zagrożenia bezinteresownej serdeczności w relacjach:

  1. Pamiętaj, że godność człowieka jest chroniona zasadą domniemania niewinności. Należy się ta zasada Tobie, mnie, Wam, im, jemu, jej itd. nawet przy mijaniu na ulicy.
  2. Pamiętaj, że człowiek jako taki jest stworzony przez Boga, który jest DOBRY, więc też w swojej naturze jest dobry.
  3. Pamiętaj, że tak długo jak długo drugi człowiek Cię nie krzywdzi, on Cię naprawdę nie krzywdzi. Jeśli czujesz się krzywdzony, dzieje się wtedy coś innego.
  4. Pamiętaj, że każdego można na początek obdarzyć tzw. kredytem zaufania, który to kredyt albo ktoś zachowa, albo zniszczy.
  5. Pamiętaj, że uśmiech do drugiego nie jest oznaką słabości i poddania, ale siły i właśnie spontanicznej bezinteresownej serdeczności.

29 października 2019 r.

Psychologię, psychiatrię i psychoterapię trzeba zgłębiać w swoim życiu duchowym tak długo, w takim miejscu i w taki sposób, aż uda się te dziedziny ludzkiej aktywności przezwyciężyć. Przezwyciężenie nie oznacza powalenia na łopatki, ale zrozumienie aż do pewności co jest czym, dla kogo i po co. Na dzień dzisiejszy na cito trzeba wziąć sprawę rozróżnienia tego co prawdziwe, od tego co jest żerującą na autentycznym ludzkim cierpieniu, na ludzkiej naiwności i niestety też czasem na ludzkiej głupocie komercją, ale ukrywa się pod dokładnie tymi samymi nazwami.

26 października 2019 r. (sobota)

Myślę, że to może być dla Was ważne: ewangelizacyjną dynamikę rozumiem tak: każdy ochrzczony ma prawo oczekiwać pewnej czujności na swój temat w sprawach życia duchowego od osób, które są w lepszej duchowej formie, czyli takich gestów czy nawet oddziaływań, które wynikają przynajmniej z miłosierdzia (dotyczy to także katechezy), jeśli już nie ma sił na bezinteresowną serdeczność, a wszystko to powinno się realizować w taki sposób, żeby - kto chce - mógł to, co sobie nawzajem mówimy zobaczyć, przeczytać lub o tym co go interesuje porozmawiać. Jawność mamy zadaną, nie jest więc prozelityzmem, ale właśnie jawnością (w naszej jawności nic poza jawnością nie ma). Pouczamy, upominamy siebie nawzajem, a inni mają prawo w jakiejś mierze się temu przyglądać, a nawet komentować (oczywiście w pewnych zakresach, czyli na pewno nie wszystko, ponieważ bez chrześcijańskiego wtajemniczenia nie da się nas łatwo i w 100% zrozumieć).

23 października (i mała korekta 22 listopada) 2019 r.

Kto chce bardzo serio podejść do rozeznawania własnej duchowości i rozpoznać czy ma powołanie do zgromadzenia, które - póki co - mieści się w zamyśle, czyli do zgromadzenia braci kaneanów i sióstr kaneanek, powinien obowiązkowo przeczytać pisma św. Jana od Krzyża, wybrane encykliki św. Jana Pawła II, następnie przynajmniej encyklikę Deus caritas est Emerytowanego Ojca Świętego i encyklikę Lumen fidei Ojca Świętego Franciszka. Powinien nosić przy sobie na stałe różaniec i modlić się na nim choć od czasu do czasu (proszę pamiętać, że różaniec trzeba poświęcić), walkę duchową dodatkowo proszę wzmacniać prośbą o pomoc św. Michała Archanioła oraz dobrym rozumieniem medalika św. Benedykta. Proszę też myśleniem dżdżowniczym podejmować to co nadaje się na takie myślenie z moich stron internetowych, najbardziej mam na myśli argumenty pro-vie. Matka Boża Gietrzwałdzka jest dla Was Mamusią i Babcią, a pomocą na jeszcze trudniejsze sprawy Matka Boża w tytule Matki Boskiej Częstochowskiej. Szukam też dla Was niani (choćby jednej), bo ja mam wciąż za dużo pracy i za mało czasu na modlitwę, więc to jest konieczne. Proszę też przeczytać, ale bez przymuszania się, regułę św. Benedykta, bo to jest pierwotna reguła chrześcijaństwa zachodniego, więc trzeba ją znać i rozumieć. To Wam powinno wystarczyć na 1-2 lata spokojnego duchowego życia, gdziekolwiek bądź, a ja modlę się za Was, żeby to rozeznawanie się Wam udało.

Mam już dla Was nianię: św. Małgorzatę Bays, kanonizowaną 13 października 2019 r. Można już teraz korzystać z tej duchowej opieki.

19-20 i 22 października 2019 r.

Kim są moje duchowe dzieci? Moimi duchowymi dziećmi są osoby, które odnajdują w swoim sercu powołanie do życia konsekrowanego, ale z jakiegoś powodu nie mieszczą się w żadnym już istniejącym zgromadzeniu (oczywiście w Kościele Rzymskokatolickim), na swojej drodze duchowego życia trafiły na silne pokusy samobójcze, a w moich tekstach znalazły coś takiego, co oddaliło te pokusy i tym sposobem uratowało się ich życie (pokusy tego typu z powodzeniem można pokonać za pomocą intelektu: 'Jeśli wierzę w Boga, nie mogę uznać z całą pewnością, że tym czynem, jeśli uznam, że był mój, nie znajdę się w piekle, więc cierpienie moje będzie wtedy nieporównywalnie większe od cierpienia, którego doświadczam przy tego typu pokusach, a tego właśnie nie chcę, nie chcę cierpieć niebotycznie, tylko szukam sposobów na ulgi w moim cierpieniu, czyli żeby je rzeczywiście znaleźć, na pewno muszę żyć!' oraz domniemania ukrytych form przemocy, czyli tego czemu na pewno trzeba się przeciwstawić, choćby nawet przez uznanie możliwości tego typu oddziaływań [jeśli się to uda, pomaga sól egzorcyzmowana i modlitwa różańcowa]). Następnie chcą być moimi dziećmi i mogą nimi być formalnie. Kto jest Waszym ojcem duchowym jeszcze nie jest wyjaśnione (wciąż nie umiem rozeznać): albo sam Pan Jezus, albo ktoś z osób duchownych. Drogę do rozeznawania tego powołania wyznacza Duch Święty przez rozważanie 2 tajemnicy światła IV cz. różańca, do której moje dzieci duchowe powinny odnajdywać zamiłowanie. Co można czytać? Na pewno mojego bloga: www.blog.malarstwoity.pl, ale także inne moje strony: www.gsl.malarstwoity.pl, www.malarstwoity.pl oraz www.malarstwoity.com, a jeśli jest taka wola, można też czasem zaglądać na stronę stanu kobiet konsekrowanych.

Bracia Kaneanie, jeśli jesteście jeszcze osobami świeckimi, idźcie do seminariów diecezjalnych, zaufajcie Panu Bogu i pozwólcie, żeby Duch Święty Was prowadził. Powołanie do tego zgromadzenia da się rozeznawać aż do pewności tylko między 35 a 45 rokiem życia. Możecie być niepełnosprawne. Nie widzę niczego złego w tym, że czasem kapłan jest na wózku inwalidzkim i w ten sposób odprawia Mszę św.

Teraz sprawa ogromnie ważna: chciałabym, żebyście wiedzieli jaką drogą idę (od wielu już lat) w temacie drogi mojego nawrócenia. Okaże się to wiadome zaraz, natomiast żeby to wyjaśnić posłużę się cytatami: 1. „W Nowym Testamencie używane są dwa greckie słowa na określenie ciała: soma i sarks. Pierwsze z nich jest używane wtedy, gdy mówi o ciele fizycznym, stworzonym przez Boga, a więc czymś dobrym, pięknym i właściwym człowiekowi. Słowo sarks, którego o wiele częściej używa w swych listach św. Paweł, oznacza ciało w znaczeniu nie tyle fizycznym, co przede wszystkim etyczno-religijnym. Gdy na przykład pisze: 'postępujcie według Ducha, a nie spełnicie pożądania ciała' (Ga 5, 16), używa słowa sarks z ewidentnym jego znaczeniem etyczno-religijnym o zabarwieniu negatywnym. A zatem ciało (sarks) jest wymiarem, cechą charakterystyczną człowieka dążącego do swej pełni eschatologicznej, zwycięstwa ostatecznego, a jednocześnie zakorzenionego jeszcze w czasie obecnym. W takiej właśnie perspektywie ciało pojawia się jako przeciwnik do zwyciężenia” (A. Ruszała OCD, Wychowanie do męstwa, w: Formacja zakonna - 6. Formacja postaw, Kraków 2000, s. 188-189); 2. „Wydaje się zuchwałością i niedorzecznością, by postać jednego człowieka, która w miarę coraz większego oddalenia w czasie musi znikać we mgle przeszłości, ogłaszać za właściwy ośrodek całej historii. Jeśli wiara w Logos, w sensowność bytu, całkowicie odpowiada skłonności ludzkiego rozumu, to w drugim artykule Credo dokonuje się wręcz niesłychane połączenie Logosu i sarks, sensu i jednej postaci z historii. Myśl, będąca podstawą wszelkiego bytu, stała się ciałem, to znaczy weszła w historię i stanowi jej podstawę, ale jest w jej historii jednym punktem” (J. Ratzinger, Opera omnia. Wprowadzenie do chrześcijaństwa, Lublin 2017, s. 159). Idę drogą nawrócenia, w której jasny jest pierwszy cytat, a drugi poważnie niepokoi i domaga się dalszych dociekań, aż do wyjaśnienia. To co mi przychodzi na myśl prawie od razu jako jakieś wyjaśnienie to data powstania tej książki (1968) oraz możliwość, ze względu na uwarunkowania historyczne i geograficzne, bycia ofiarą systemów totalitarnych. Co akurat szczęśliwie jest przezwyciężone w pierwszym cytacie, z tych samych mniej więcej powodów. Do tego może powiem też i to, że w moich rozważaniach męki Pańskiej najbardziej okazuje się dla mnie istotna dobrowolność Pana Jezusa oraz to w jaki sposób Pan Jezus broni prawdy o Swojej niewinności. Dobrowolność Jezusowej decyzji rozważam w kontekście zarówno skutku prawdy, której konsekwencją historyczną w czasach, w których żył Pan Jezus, okazała się Jego śmierć na krzyżu, jak i w kontekście niepodlegania pokusie do uczynienia spektakularnego cudu na życzenie, czyli wykazania się mocą Bożą na życzenie oprawców. Natomiast obronę własnej niewinności jako mistrzowskie niepodleganie pokusie rozpaczy, którą to pokusę podsuwano Panu Jezusowi próbując Go zastraszyć przemocą psychiczną i fizyczną. To jak Pan Jezus się zachował w tamtych okolicznościach, w perspektywie ludzkiej jest dla mnie wzorcową postawą człowieka, który jest na pewno zdrowy psychicznie i duchowo, zna swoją godność i wartość, i umie siebie bronić.

Chciałabym dopowiedzieć, że to nie jest takie proste dla ofiar systemów totalitarnych pojąć i przyjąć rzeczywistość soma (w Belgii podobno znów jakaś młoda kobieta domaga się eutanazji, ponieważ uważa, że nie ma urody; uratować ją może dobrze przedstawiony kerygmat; czy zdąży ktoś jej na ratunek?), ale jeśli się to uda, to okazuje się bez wątpienia prawdziwe to, że nie brudzi człowieka (mam na myśli całego człowieka, więc także jego duszę) brud zewnętrzny, choćby był najszkaradniejszy, choć psychika może czynić pewne szkody i reagować psychozą na sytuacje zetknięcia się z brudem duchowym w ten sposób, że świętemu wrzuconemu do szamba wydaje się, że sam jest szambem. Osoby ochrzczone brudzi tylko osobisty grzech. Dobrze tę rzeczywistość duchową widać w doświadczeniu (które uważam za doświadczenie sarks, ale może faktycznie się mylę) Sługi Bożego Ks. Apba A. Baraniaka, który upokorzony zimnem, biciem i nagością musiał jeszcze do tego stać w ludzkich fekaliach, ale właśnie nie to było jego walką duchową (to była krytycznie trudna sytuacja, a nie walka duchowa), ale to, żeby zachować się w tamtej sytuacji zgodnie z wolą Bożą, czyli nie posłuchać oprawców (nie spełnić atakującego Świętego pożądania ciała sarks, które życzyło sobie grzechu, czyli zeznawania przeciw Prymasowi Tysiąclecia). W tego typu sytuacjach soma nawet w fekaliach pozostaje czysta i święta. Pozostaje święta, czyli nie potrzebuje tego zewnętrznego gnoju, żeby się uświęcić. Ten, komu się wydaje, że potrzebuje, ma do przepracowania problem współuzależnienia.

Poza tym wszystkim pewnie powinnam od razu powiedzieć, że niekoniecznie będziemy w sensie duchowym razem mieszkać, tzn. jeśli sprawy moje i nasze będą się układały pomyślnie, to powinnam pozostać w stanie kobiet konsekrowanych (ale to nadal nie jest jedyna już możliwość dla mnie, więc nie można być tego pewnym), co dla Was myślę, że będzie z korzyścią (może, dzięki temu duchowemu dystansowi, rzeczywiście docenicie czasem jakąś moją radę). M. in. z powodu tego duchowego dystansu, który uważam za większe dobro, jeśli osoba w duchowieństwie hierarchicznym rozezna, że ma powołanie do zgromadzenia braci kaneanów, może być przyjęta do takiego zgromadzenia bez względu na swój wiek. W tych jednak sytuacjach odcinek duchowy, który trzeba będzie przejść, żeby takie powołanie z całą pewnością rozeznać, musi mieć innego przewodnika duchowego, niż własna duchowa mama, a będzie nim bł. Wincenty Kadłubek; prosiłam Błogosławionego o to. I tylko tej świętej pomocy w tych sytuacjach można z całym przekonaniem zaufać. Dopiero jak się uda pokonać ten odcinek duchowej drogi, zdołam takie powołanie potwierdzić. Takie powołanie będzie się realizowało odrobinę inaczej, jako powołanie dużo starszego brata.

15 października 2019 r.

Na odnajdywanie intuicji o możliwości takiego zgromadzenia proponuję bajki z serii Przygód kilka wróbla ćwirka.

RK